Dając innym, dajemy i sobie

W dzisiejszych relacjach często można zaobserwować dosyć niepokojące zjawisko polegające na wyliczaniu, ile ktoś wniósł do danej relacji i na tej podstawie dopiero podejmowanie decyzji o zaangażowaniu. Można powiedzieć, że ludzie potrafią chłodno kalkulować i nie chcą nic od siebie dawać, jeżeli widzą, że druga strona w danym momencie zaoferowała mniej.

Spotkałem się niedawno z zupełnie innym podejściem. Mianowicie, gdy jesteśmy z kimś w bliskiej relacji – niezależnie czy jest to relacja partnerska, przyjacielska czy biznesowa, to dając coś od siebie bez oczekiwania w zamian, tak naprawdę dajemy to też sobie. Można powiedzieć, że ponieważ dana relacja jest również nasza, dlatego inwestując w nią, inwestujemy też w siebie. Przykładowo, gdy zabieramy bliską nam osobę na wakacje, ta osoba będzie szczęśliwa, my też będziemy czuli to jej szczęście i przeżyjemy miłe chwile, które zapamiętamy na długo i umocnią naszą relację.

Oczywiście, może się zdarzyć, że druga osoba nie doceni naszych starań. Co wtedy? Gdy wrócimy do przykładu z poprzedniego akapitu, to co jeśli ta osoba będzie się, dajmy na to, źle zachowywała wobec nas, będzie marudna itp.? Tak naprawdę, nie ma to większego znaczenia na tym etapie. Wystarczy wciąż dawać, bez oczekiwania, ponieważ nikt nie jest zobowiązany by nam się odwdzięczać. Jest spora szansa na to, że jeśli dawaliśmy bez oczekiwania w zamian, to nawet nie będziemy tym zachowaniem rozczarowani.

Czy są tutaj jakieś granice? Tak, w przypadku gdy nieustannie tylko my dajemy przez dłuższy okres czasu, może to oznaczać, że trafiliśmy na niewłaściwą osobę do budowania relacji. Generalnie, u większości ludzi, jakby z natury, jest coś takiego, co powoduje, że chcemy się odwdzięczać za miłe gesty, które ktoś poczynił w naszą stronę. Dlatego nie powinniśmy z góry obawiać się, że ktoś nas wykorzysta. Tak naprawdę, nawet jeśli tak się stanie, to będziemy mogli odejść z takiej relacji z czystym sumieniem, bo sami byliśmy w porządku w stosunku do siebie i drugiej osoby, a jedynie trafiliśmy na tę niewłaściwą osobę.

W tym wpisie podałem oczywiście przykład z zabraniem kogoś na wakacje i jakbym próbowałem przewidzieć, jak może taki wyjazd wpłynąć na nas i drugą osobę, co też może być swoistą kalkulacją. Dlatego chciałbym tutaj wspomnieć, że było to konieczne, aby zobrazować pewien koncept. W rzeczywistości chodzi o takie nastawienie czynienie dobra, dbanie o siebie i najbliższych – coś co bardziej wypływa z serca niż z logicznego rozumowania.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.