Życie z miłością do siebie – egoizm?

W naszym społeczeństwie wielokrotnie mówi się, że życie w dobrej relacji z samym sobą i dbanie o swoje potrzeby oraz kochanie siebie jest egoizmem. Czy rzeczywiście tak jest?

Niewątpliwie, jest to bardzo ograniczające przekonanie, ponieważ bardzo utrudnia nam życie. Często myślimy sobie co inni o nas pomyślą, jak zaczniemy tak dużo uwagi poświęcać sobie, by wypełnić wszystkie nasze potrzeby i jak jest to samolubne. Dlaczego ten ktoś nie pomaga rodzeństwu, rodzinie czy przyjaciołom? Myślę, że sporo z nas woli bardziej dbać o innych, ponieważ obawia się tego, co inni o nas pomyślą. Warto się jednak zastanowić, czy te osoby, które chcą abyśmy im wciąż pomagali same nie mają egoistycznych skłonności? Nie mówię tutaj o faktycznie trudnych przypadkach, ciężkich chorobach, ale bardziej o sytuacjach dni codziennych. Wiecie, tutaj mała prośba aby skoczyć po coś do sklepu, ponieważ ktoś czegoś zapomniał lub jemu samemu się nie chciało. Innym razem podzielić się z kimś swoją pracą domową.

Jeszcze trudniejszym tematem jest miłość do samego siebie. Wydaje mi się, że sporo osób na samą myśl o miłości do siebie ma wstręt. Bo jak można kochać samego siebie? Miłość powinna być zarezerwowana tylko do drugiej osoby – do kogoś z zewnątrz, a nie do nas, naszego wnętrza. Odnoszę wrażenie, że takie myślenie to kolejne ograniczenie w szczęśliwym życiu. Czyż nie jest logiczne, że gdy nauczymy się prawdziwie kochać i dbać o siebie to potem będziemy w stanie dawać to innym ludziom.

Moim zdaniem wielu ludzi zapomniało już czym jest prawdziwa miłość. Widzimy ją przez pryzmat oczekiwań wobec drugiej osoby. Nasza miłość do drugiej osoby zaczyna mieć termin ważności – tak długo jak jesteś przy mnie i o mnie dbasz, tak długą będę kochał. I gdy drogi się rozchodzą, stajemy się obcy dla siebie, przestajemy utrzymywać kontakt, potrafimy czuć nienawiść. Oczywiście zarówno miłość jak i nienawiść to dwa końce tego samego kija, tylko czemu nie potrafimy utrzymać się po środku? Jest zrozumiałe, że czasem popadniemy w którąś skrajność. Pytanie tylko, jak często tak jest? Jeżeli jest to normalną częścią naszych relacji z innymi ludźmi, to myślę, że zgubiliśmy się po drodze do miłości.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.