Osiągnęliśmy perfekcję w udawaniu

Dzisiaj często o wiele bardziej niż to, jak się naprawdę czujemy, liczy się to, co sobą prezentujemy wśród innych i nasze osiągnięcia życiowe. Oczywiście, nie ma nic złego w posiadaniu swoich celów i dążeniu do posiadania, jednak współcześnie z wielu stron słyszy się, że musimy osiągać ciągle sukcesy, a uśmiech mieć na stale przyklejony do twarzy.

Jest to sprzeczne z naszą naturą. Potrzeba przeżywania emocji, które nie zaliczają się do pozytywnych jest czymś normalnym. Bywa, że czujemy smutek zupełnie bez powodu czy poczucie bezsensu życia. To nie jest pora, by nagle to negować i szukać racjonalnego rozwiązania i korzystać z rad osób, które udają specjalistów rozwoju osobistego, tylko czas, aby to przejść. Emocje negatywne nie są złymi emocjami. Problem naszego obecnego społeczeństwa polega na tym, że przypisujemy tzw. „negatywnym” emocjom coś złego, czego powinniśmy się wstydzić. Powoduje to, że nie dajemy sobie przyzwolenia na ich przeżywanie.

Trudną sytuację związaną z wyrażaniem negatywnych emocji pogłębiają wszelkiego rodzaju media społecznościowe. Większość z nas chce tam wyglądać na człowieka sukcesu, z uśmiechem na twarzy, ponieważ i takie profile najczęściej widzimy, więc nie chcemy wyróżniać się z tłumu – podobnie jak w rzeczywistości. Co więcej, w przypadku sieci następuje dodatkowe niebezpieczeństwo, ponieważ ktoś mógłby wykorzystać opublikowane przez nas trudne treści do złych celów, więc to tym bardziej wstrzymuje przed dzieleniem się takimi rzeczami.

Jesteśmy później zdziwieni, gdy ktoś na profilu na Facebooku zdaje się być bardzo pogodnym człowiekiem, a po trochę bliższym poznaniu okazuje się, że w rzeczywistości wewnętrznie często cierpi czy ma depresję. I w tym problem. Staliśmy się mistrzami w kreowaniu idealnego życia. Czy nie jest to może sprawką tego, że w naszych głowach rzekomi eksperci kreują wizję idealnego życia, którą my łykamy i chcemy dalej rozpowszechniać? Choćby po to, abyśmy kupowali produkty, które mogą nas kreować na takie osoby? To zjawisko jest teraz bardzo częste, niektórzy nazywają je także pewną formą przemocy.

Gdybyśmy zbiorowo jako społeczność bardziej tolerowali przeżywanie emocji w pełnej krasie, mielibyśmy wszyscy o wiele przyjemniejsze życie. Myślę, że brakuje nam także współczucia. Coraz mniej traktujemy też siebie i innych jako ludzi, a coraz bardziej jako obiekty, z których można coś mieć lub do czegoś wykorzystać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.