Kim jest ja?

Często zastanawiam się kim jestem – kim jestem naprawdę. Gdyby zapomnieć o tym, ile mam lat, jak mam na imię, gdzie pracuję, jaką miałem przeszłość. Kim jest ta czysta świadomość i co robi na tej planecie.

Takie duchowe dylematy dręczą pewnie wielu ludzi. Czyż nie jest to tak, że każdy z nas jest po cichu spragniony tej wiedzy i tęskni za czymś czego do końca nie zna?

W dzisiejszym świecie mamy tyle pięknych rzeczy, które potrafią nas rozproszyć, zająć czymś. Przypominam sobie czasy mojej beztroskiej młodości, choć jednocześnie pozbawionej wielu dobrodziejstw, które posiadam obecnie. Nie miałem wtedy choćby komputera i telefonu. Z elektronicznych rozrywek i pochłaniaczy czasu był telewizor u rodziców, na którym mogłem oglądać kreskówki w wyznaczonym przez rodziców czasie.

I to powodowało, że w pewien naturalny i automatyczny sposób więcej miałem kontaktu ze swoim wnętrzem. Trudno mi dzisiaj określić czy to dusza czy bliska relacja z samym sobą. Pamiętam jednak, że każdej nocy, zanim jeszcze odpłynąłem w krainę snu, miałem przez około godzinę czasu monolog w mojej głowie. Był to monolog inny niż w różnych sytuacjach dzisiaj. Współcześnie ten monolog to różne krótkie tematy – przeskakiwanie z jednego na drugi. Kiedyś monolog ten odnosił się do wydarzeń mających miejsce niedawno, a w nocy stawał się podsumowaniem wrażeń z minionego dnia – uciech, refleksji i smutków. I było to dla mnie zupełnie normalne, taka relacja z samym sobą. Było to oczyszczające i przywracało porządek po całym dniu. Nie wspominając już, że spać też chodziło się wcześniej, więc ciało i umysł mogły lepiej wypocząć.

Obecnie jest inaczej. Przed snem o uwagę walczy np. telefon, komputer, słuchawki. Można zrobić tyle rzeczy. Poczytać jeszcze przed snem o czymś w internecie, popracować nad projektem, nacieszyć się ulubioną muzyką. I nie uważam, że jest w tym coś złego. Uwielbiam te urządzenia i możliwości jakie dają. Trudno było by mi się ich pozbyć ze swojego życia. Jednocześnie jednak używamy ich w sposób, który nie sprzyja naszej relacji z samym sobą. Bardzo często nie pozwalamy naszemu wewnętrznemu głosowi przemówić. Lata tej szkodliwej praktyki powodują, że staje się nam obcy i wolimy go dalej unikać. Chwile samotności stają się koszmarem, ale my tak naprawdę nigdy nie jesteśmy samotni. Zawsze jest i będzie do ostatniego tchnienia nasz wewnętrzny duch, nasze prawdziwe Ja. Tak bardzo jednak o tym zapomnieliśmy, że samo wspominanie o nim brzmi nienormalnie. Kiedyś nie potrzeba było słów, rozumiało się to intuicyjnie. Obecnie, gdy mamy na to określenia, brzmi to jak coś oderwane od rzeczywistości. Jednak, paradoksalnie, jest to podstawą naszej rzeczywistości.

Kim jest więc prawdziwe Ja? Kim naprawdę jesteśmy?

Spotkałem się określeniem „nieskończonej świadomości” i podoba mi się to. Taki byt, który będzie podróżował przez różne wcielania i wciąż się uczył nowych rzeczy. Możliwe, że braknie mi słów, aby opisać dokładnie co to jest, jednak i ja sam wciąż się uczę. Z pewnością jeszcze sporo czasu zajmie mi zrozumienie istoty mojego własnego Ja.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.